Będąc we Wrocławiu na święta miałam okazję przejść się po starych podwórkach, na których spędziłam dzieciństwo. Określenie "starych" już tutaj trochę nie pasuje - place zabaw odnowiono, huśtawki i drabinki odmalowano. I przy okazji zlikwidowali moje dwa ukochane trzepaki... :( uczyłam się na nich fikołków, aż pewnego dnia zeszłam z chodnika z cudnym limem pod okiem.
Zagadka: które okno jest moje? ;)

A ja już wiem, ktore to okno :)
OdpowiedzUsuńZaraz, zaraz czy to są te bloki koło białego pawilonu?? Gdzie przecinają się dwie najbardziej zakorkowane ulice w szczycie bo wszyscy szorują na etakade nad przejazdem kolejowym ktory kiedy paraliżował tą częśc miasta? :>
OdpowiedzUsuńBo jesli tak to wychodzi na to, ze wychowalysmy sie na jednej "parafii" :>