W niedzielę wybraliśmy się na kolejny fotospacer, tym razem do Powsina. Nasz niezawodny dżipies zafundował nam wycieczkę krajoznawczą i poprowadził do miejsca docelowego aż przez Konstancin ;)
W ogrodzie w Powsinie spodziewaliśmy się przede wszystkim kwitnących Magnolii. To dziwne drzewa - część już przekwitała, inne dopiero wypuszczały pąki. Kiedyś koło domu mojej babci rosła piękna magnolia, pamiętam dokładnie jej zapach i piękne kwiaty. A tu klops, w Powsinie magnolie się nie postarały, i mimo że część miała piękne kwiaty, to jednak trzeba było się w nie porządnie "wwąchać" ;) by cokolwiek poczuć. Ok, dość narzekania. Taki dzień poza Warszawą był mi potrzebny. Chociażby po to, by powdychać coś więcej, niż tylko spaliny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz