W ubiegłym roku: pewnie z pięć tysięcy osób.
Dziś: pusto.
Dziś: pusto.
Pierwszy dzień wiosny na Wyspie Słodowej zepsuła zima i zepsuł organizator. Do tej pory Wyspa była wolnym miejscem, bez bramek i barierek, bez ochrony, każdy mógł przyjść, posiedzieć i napić się pod chmurką, chociaż wiadomo było, że to nie do końca legalne. W tym roku, by uchronić Wyspę przed stosem śmieci, butelek i wandalami, zorganizowana została impreza. Budki z piwem, koncerty, te sprawy. I przy każdym wejściu ochrona, sprawdzająca torby i obmacująca, jak na bramkach na lotnisku. Seriously? Aż tak? Jak na początku pomysł ucywilizowania Wyspy mi się podobał, tak teraz jestem na nie. Nie w taki sposób, po co te szopki.
Tym bardziej, że dziś na Wyspie bawiło się raptem kilkanaście osób, najpewniej znajomi zespołów, które stanęły na scenie, i nic poza tym. Pusto, cicho, bez sensu. I pełno śniegu, nie wiem czemu zima w tym roku tak długo nie odpuszcza.







To jest najwidoczniej zemsta wiosny (albo raczej zimy) na pomysłodawcach wprowadzenia na wyspę tzw. cywilizacji. I widzisz, dałaś wywiadu jako "wrocławska studentka" chwaląc i teraz co?:))
OdpowiedzUsuńi teraz cofam te słowa, co mi zostało? :)
Usuńpoprosić o sprostowanie w tejże redakcji:)
Usuńi ciul, nie wiosna, co za syf na dworze