07 marca 2012

2275 kilometrów w cztery dni

Mam w tym roku jedno postanowienie, które uknułam przy okazji swojego podsumowania roku. W każdym miesiącu chciałabym zrobić przynajmniej jedną rzecz, którą warto będzie odnotować w takim podsumowaniu za cały rok. Nie ukrywam, priorytetem są wyjazdy, choć w grę wchodzi też zrobienie czegoś nietypowego, niecodziennego, może czasem szalonego. W zeszłym roku nie miałam wakacji, ale wyjeżdżałam częściej na weekendy za miasto. W tym roku również nie planuję typowych, dwutygodniowych wczasów. Za to do sierpnia zaplanowałam już - przynajmniej wstępnie - kilka wyjazdów. W marcu szykują się dwa. Pierwszy już jutro :) 

Dlatego też pakuję dziś torebkę (żadnych bagaży, tylko damska torebka plus mała torba z aparatem) i z samego rana ruszam w czterodniową trasę. Wracam w poniedziałek nad ranem, zapewne w stanie półżywym.

2275 kilometrów w cztery dni. Hell yeah!

4 komentarze: