Pół roku temu obiecałam sobie, że stworzę swoją własną stronę internetową, która będzie pełniła rolę portfolio. Nauczyłam się wordpressa, wybrałam serwer i czekałam. Nie wiem na co. W tym czasie ktoś podkupił mi domenę fotoaktywna.pl, której zapomniałam opłacić. Ten incydent jeszcze bardziej oddalił mnie od wcześniejszych założeń, siedziałam bezczynnie, szukając co rusz wymówek, czemu "jeszcze nie teraz". Aż wreszcie w styczniu, podczas pierwszego w tym roku spotkania Geek Girls Carrots, Zuza spytała mnie: Beata, jak tam twoja strona?
To krótkie, proste pytanie postawiło mnie do pionu dość skutecznie. Następnego dnia miałam już kupioną nową domenę i opłacony serwer, wstępnie na miesiąc, gdybym zdążyła się po drodze rozmyślić. Dzień później instalowałam już wordpressa i rozpisywałam elementy strony, których potrzebuję. Zaczęłam żmudne poszukiwania odpowiedniego szablonu, który mogłabym dowolnie modyfikować. Szybko się okazało, że nie ma szablonu idealnego. Każdy, który przyciągnął wstępnie moją uwagę, miał to "coś", co decydowało o tym, że szukałam dalej. Ostatecznie zdecydowałam się na jeden, będący najlepszym kompromisem tego, co chcę i tego, co mogę znaleźć w ofercie layoutów. Przespałam się z decyzją. Następnego dnia podobał mi się tak samo, jak poprzedniego, co uznałam za dobry znak. Dziś podoba mi się już mniej, ale mam świadomość, że dopóki sama nie nauczę się stawiać kodu, nie osiągnę wymyślonego wcześniej ideału. Ostatecznie liczy się treść i założenia, jakie strona ma spełniać.
Tydzień temu światło dzienne ujrzało moje portfolio - fotoaktywna.com.
Czeka jeszcze na dopracowanie, ale nie spieszę się z tym. Poprawki i dłubanie sprawiają mi przyjemność, więc je sobie dawkuję. Chcę mieć poczucie, że cały czas coś "tworzę".
Przy okazji powstawania portfolio, zadałam sobie mnóstwo pytań o swoją fotografię, jej cel, środki, możliwości. Odpowiedzenie na nie doprowadziło do decyzji o stworzeniu drugiego miejsca, które byłoby mniej komercyjne, a bardziej "moje". W którym nie ma miejsca na zdjęcia, które wykonuję zawodowo. Teoretycznie taką funkcję spełnia ten blog, jednak mam wrażenie, że po kilku latach prowadzenia go, zrobił się tu mały śmietnik. Są i moje prywatne wynurzenia, i parę sesji komercyjnych, i zdjęcia, które wykonywałam do szkoły, a ostatnio również podróże. Jest o wszystkim, czyli o niczym. Dziś wiem, że gdy ograniczę swoje miejsca w sieci do dwóch bytów, rozdzielonych wyraźną linią, będę mogła zrobić krok naprzód. Już nie mogę się doczekać.
Dziś powstał blog na tumblr - fotoaktywna.tumblr.com
Wcześniej pod tym adresem był blog "One Photo A Day", który zdecydowałam się przenieść pod inny adres - ujecia.tumblr.com - później zdecyduję, co z nim zrobić. Najpewniej jednak zostanie sobie tu i czasem będę na niego zaglądać. Nowego tumblra chciałabym przenieść na swoją domenę, jeszcze tylko nie wpadłam na żadną ciekawą nazwę. Nie chcę jednak zwlekać, kiedyś na pewno coś przyjdzie mi do głowy, a blog wolę mieć już teraz.
Zrobiłam wreszcie porządki w głowie i zabrałam się za sprawy, które już dawno powinny zostać załatwione, nie tylko te blogowo-internetowe. To oznacza jednak, że Fotoaktywna na Blogspocie kończy swój paroletni żywot. Kończy go jednak szczęśliwie i z ekscytacją, wynikającą z poczucia świeżości i nowości. Blog otworzył mi wiele drzwi i gdyby nie "głupia" decyzja o jego założeniu, ponad pięć lat temu, pewnie dziś nie miałabym pojęcia o fotografii. Nie poznałabym wielu ludzi i być może miałabym jakieś poczucie pustki. A tak - moje ekshibicjonistyczne zapędy miały miejsce do realizacji ;) Analytics pokazuje, że trochę Was tu było, przynajmniej od czasu do czasu. Fajnie, że chcieliście tu zaglądać. Zapraszam Was zatem w nowe miejsca i do zobaczenia!