Zmrok już chwilę po 19. Jesień, znaczy się. Teoretycznie to pora roku, w której jedyną moją aktywnością powinno być zagrzebanie się pod ciepłym kocem z książką w łapie lub oglądanie głupich filmów pod kołdrą. Ale nie tym razem. Ta jesień będzie dla mnie wyjątkowo aktywna, kulturalna, a wolne popołudnia będą rzadkością. Cieszy mnie to i przeraża jednocześnie, ale czas w końcu wystawić swoje zorganizowanie na próbę i zacząć robić coś z czasem, zanim czas zacznie ze mną.

Ta jesień, jak narazie, coś nie może się zdecydować czy w końcu chce przyjść czy nie. Z jednej strony to dobrze - dostajemy jeszcze ostatnie promienie słońca. Z drugiej strony, z każdym promieniem wkraczamy w strefę 'nicości', w strefę pomiędzy latem-a-jesienią-a-zimą, gdy niby pory roku są jakoś sztywno wyznaczone, a tak naprawdę, przez większość tego czasu panuje nic.
OdpowiedzUsuńFantastyczny kadr!
Piękne miejskie zdjęcie! Zmierzch i światła lamp oraz samochodów. Jesień ma swoje niezaprzeczalne zalety :)
OdpowiedzUsuń