Za takie akcje uwielbiam wrocławski rynek. Przychodzisz i tak naprawdę nigdy nie wiesz, co zobaczysz. Spokojnie sobie stałam pod Fredrą, gdy od strony placu Solnego wbiegło ponad dwustu karateków. Widok hmm... niecodzienny ;)
rzeczywiście niesamowity widok:) patrząc na ostatnie zdjęcie rozumiem, że ten pan zabierający się dwa zdjęcia wcześniej za rozwalenie dachówek okazał się skuteczny?:)
to się nazywa być we właściwym miejscu i o właściwym czasie, no i z aparatem oczywiście :)
OdpowiedzUsuńrzeczywiście niesamowity widok:) patrząc na ostatnie zdjęcie rozumiem, że ten pan zabierający się dwa zdjęcia wcześniej za rozwalenie dachówek okazał się skuteczny?:)
OdpowiedzUsuń