Nie obchodzę świąt, ale o tym już chyba kiedyś pisałam. Co nie zmienia faktu, że mieszkanie jest jako tako ozdobione. Moja mama wyciąga obrus w baranki, kupuje babki i makowce, przystraja jajka taką śmieszną folią, której później nie można zdjąć. Ja kupuję kwiatki i już - jest wiosennie. Wyrosłam już z cukrowych baranków, ale tym czekoladowym nie odpuszczę! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz